archiwum.glosmilicza.pl

:: Zgrzyty wokół segregacji śmieci
Wiadomość dodana przez: jsl (2021-05-13 11:20:28)

– Przy odbiorze śmieci z terenu Spółdzielni Mieszkaniowej „Barycz” pracownicy firmy „Kosz” sami mieszają posegregowane wcześniej przez mieszkańców odpady, uprzednio robiąc zdjęcia worków, mające udokumentować, że nie segregujemy odpadów – zarzuca jedna z mieszkanek osiedla. Mieszkanka ma też pretensję do zarządu SM „Barycz”, że przez kilka dni nie reagował na brak zamka w jednym z boksów z pojemnikami na śmieci, przez co osoby z zewnątrz mogły swobodnie podrzucać do niego swoje nieposegregowane śmieci.


Jak poinformowała nas jedna z mieszkanek osiedla SM „Barycz”, od 30 kwietnia do 5 maja uszkodzony był zamek w osłonie śmietnikowej przy ul. Mickiewicza w Miliczu, pomiędzy wschodnimi szczytami budynków 6 i 10, przez co śmietnik był dostępny dla każdego z zewnątrz. – Przez pięć i pół dnia roboczego nie było na to żadnej reakcji ze strony pracowników Spółdzielni – podkreśla, dodając, że mieszkańcy spoza osiedla nagminnie podrzucają swoje nieposegregowane odpady do śmietników na osiedlu. – A później za brak segregacji najprościej obciążyć użytkowników śmietnika – puentuje mieszkanka. 
Nasza czytelniczka ma także zastrzeżenia do odbioru śmieci przez pracowników firmy „Kosz”, twierdząc, że przy odbiorze oni sami nie przestrzegają zasad segregacji, co miało mieć miejsce również 4 maja. Jak relacjonuje, pracownicy „Kosza” najpierw zrobili zdjęcia pojemników śmieciowych, a następnie wszystkie worki składowane na ziemi wrzucali do pojemników, w których było jeszcze wolne miejsce, niezależnie od rodzaju odpadów. – Następnie wszystkie pojemniki, niezależnie od ich rodzaju, z wyjątkiem szkła, odbierane były przez jeden samochód. Nawet, jeśli, jak tłumaczy „Kosz”, samochód jest dwukomorowy, to i tak doszło do wymieszania posegregowanych odpadów, bo były trzy rodzaje śmieci – dodaje mieszkanka. Obawia się przy tym, że dokumentacja fotograficzna sporządzana przez pracowników „Kosza” służyć ma za dowód, że mieszkańcy nie segregują śmieci, co skończy się tym, że burmistrz zastosuje wobec wszystkich mieszkańców osiedla zasadę odpowiedzialności zbiorowej i wszystkim podniesie opłaty za śmieci. 
O wyjaśnienia poprosiliśmy przedstawicieli SM „Barycz” oraz firmy „Kosz”.
Jak informują członkowie zarządu SM „Barycz”, przed majówką ktoś wyłamał klamkę zabezpieczającą osłonę śmietnika przy ul. Mickiewicza, a usterka rzeczywiście została naprawiona dopiero po kilku dniach, bo klamki do osłon są dość nietypowe. Przy okazji jednak zakupiono większą ilość tych nietypowych klamek, by w razie potrzeby móc wymieniać je od razu. Członkowie zarządu Spółdzielni podkreślają przy tym, że obecnie wszystkie osłony śmietnikowe na terenie SM „Barycz” są zamykane na klucz. W środku znajdują się pojemniki na odpady zmieszane oraz na odpady segregowane za wyjątkiem pojemnika na szkło, który znajduje się na zewnątrz, gdyż jest on ciężki i trudno byłoby go wyciągnąć z zamykanego boksu. 
Z kolei w firmie „Kosz” usłyszeliśmy, że robienie zdjęć worków z odpadami stanowi element kontroli segregacji śmieci, do czego firma zobowiązana jest ustawą oraz umową podpisaną z gminą Milicz. Zdjęcia te są następnie przesyłane do Urzędu Miejskiego.  
Przedstawiciel firmy „Kosz” odniósł się także do zarzutów mieszkanki osiedla o mieszaniu przy odbiorze posegregowanych odpadów przez pracowników odbierających śmieci. – Przy odbiorze odpadów 4 maja worki, które składowane były na zewnątrz pojemników, były odpadami zmieszanymi. Pracownicy najpierw zrobili zdjęcie worków, po czym umieścili je w pustych pojemnikach, które następnie opróżnili do śmieciarki – poinformowano nas w „Koszu”. Według harmonogramu odpady zmieszane i segregowane odbierane są ze Spółdzielni dwa razy w tygodniu – we wtorki oraz piątki. – Mieszkańcom może się wydawać, że wszystkie pojemniki opróżniane są podczas jednorazowego przejazdu. Natomiast pojazdy, które odbierają odpady z terenu SM „Barycz”, po kolei opróżniają pojemniki z poszczególnymi frakcjami odpadów – najpierw zabierają np. tylko odpady zmieszanie, które następnie wywożą na PSZOK, a następnie wracają po następną frakcję. Zdarzają się również sytuacje, że odpady trzeba przekwalifikować, bo w pojemnikach na odpady z daną frakcją znajduje się inna, i wówczas nasze brygady robią zdjęcia, po to właśnie, żeby nie pojawił się zarzut, że pracownicy „Kosza” mieszają odpady – wyjaśnia przedstawiciel firmy „Kosz”.
Alicja  Szczepańska-Sikorska




adres tej wiadomości: archiwum.glosmilicza.pl/news.php?id=5693